UA-73329122-1
START WIADOMOŚCI PIŁKA NOŻNA PIŁKA RĘCZNA KOSZYKÓWKA HOKEJ NA LODZIE INNE SPORTY SPORTY WALKI KONTAKT
ZAPOWIEDZI I WIADOMOŚCI  SIATKÓWKA  KOBIET
sportowy-poznan.pl sportowy Poznań w moim obiektywie
KS Developres Rzeszów Biuro Prasowe 11.12.2017r Wygrywamy na wyjeździe z Mistrzem Polski! W sobotę 9 grudnia Developres SkyRes Rzeszów zmierzył się na wyjeździe z drużyną Chemika Police. Mistrzynie Polski straciły na rzecz rzeszowskiej ekipy trzy punkty, a MVP spotkania wybrano Annę Kaczmar.                                                                      CHEMIK POLICE vs DEVELOPRES SKYRES RZESZÓW 0:3 (20:25, 19:25, 16:25) Helene Rousseaux: bardzo się cieszę, że wygraliśmy ten mecz, zwłaszcza po tak długiej podróży. Wykonaliśmy dobrą robotę w każdym aspekcie i naprawdę cieszy ta wygrana. Lorenzo Micelli: rozegraliśmy dziś w Policach bardzo interesujące spotkanie. Byliśmy dobrze przygotowani, co zaowocowało perfekcyjną grą na każdej pozycji. Police spisywały się nieźle w serwisie i bloku, ale to my "wyserwowaliśmy" sobie to zwycięstwo. Z mojej perspektywy całą podróż była świetnie zorganizowana i chcę podziękować dziewczynom za ich poświęcenie, w którym były w stanie wznieść się poza niedyspozycję fizyczne, gdyż tak pragnęły tej wygranej.
Chemik Police Biuro Prasowe tekst i zdjęcie 11.12.2017r Izabela Bełcik: Zawiódł nas blok Izabela Bełcik, kapitan Chemika Police, komentuje pierwszą porażkę mistrzyń Polski w Lidze Siatkówki Kobiet. Policzanki przegrały z Developresem SkyRes Rzeszów 0:3. W zasadzie w żadnym z setów nie były bliskie zwycięstwa. - Zaważyły błędy. Irytują nas nieskończone ataki czy niedokładne odbicia. To deprymuje, bo mamy w pamięci, że ostatnio w trakcie treningów gra wyglądała naprawdę ładnie. Wielokrotnie jednak przekonywałyśmy się, że można grać słabo w treningu, a dobrze w meczu. Tym razem było zupełnie na odwrót - uważa "Bela". Przed meczem sporo mówiło się o zatrzymaniu skrzydeł Rzeszowa, które wydają się być jego największym atutem. - Niestety, nie udało nam się złapać ich blokiem. Z czasem rywalki się rozwinęły, wtedy piłka podchodzi idealnie pod rękę, pojawia się też szczęście - po prostu wszystko wychodzi. Nawet jak zaczęłyśmy ustawiać blok tam, gdzie trzeba, to zawsze udało im się jakoś wybić, choćby o 2 centymetry. Uważam, że w bloku nie spisałyśmy się najlepiej - dodaje. Policzanki nie mają czasu na rozpamiętywanie porażki. Następnego dnia o 4 rano wyruszyły do Rumy, gdzie we wtorek czeka je inauguracja Ligi Mistrzyń. - Mamy teraz moment na zastanowienie się. Nie zawsze po słabszym początku przyjdzie lepsza gra i zwycięstwo, jak udawało nam się w poprzednich meczach. Najważniejsze, abyśmy nie opuszczały głów, nie załamywały się porażką. Ten mecz nam nie wyszedł, to fakt. Teraz jedziemy do Rumy i przy dobrej odbudowie mentalnej jesteśmy w stanie wygrać - kończy
Chemik Police Biuro Prasowe tekst i zdjęcie 11.12.2017r Radosław Anioł: Organizacyjnie w trudnej grupie Radosław Anioł, dyrektor zarządzający Chemika, opowiada o procesie planowania wyjazdów w Lidze Mistrzyń. - O losowaniu pod względem sportowym mówiło się dużo, trenerzy podkreślali, że są zadowoleni i wszystko jest w naszych rękach. A dla ciebie, jako organizatora wyjazdów, było to szczęśliwe losowanie? - Bywało łatwiej, nie ma co ukrywać. Z drugiej strony, to nasz czwarty sezon w Lidze Mistrzyń, mamy spore doświadczenie i raczej nic nas nie zaskoczy. - Który wyjazd będzie najtrudniejszy? - Zależy, jak na to patrzeć. Najdalej na pewno mamy do Kazania, więc czeka nas długa podróż. Z drugiej strony o Kazaniu możemy powiedzieć najwięcej, bo graliśmy z Dynamem w naszym debiutanckim sezonie Ligi Mistrzyń (sezon 2014/15). Zadanie jest o tyle ułatwione, że blisko Polic znajduje się lotnisko w Berlinie, z którego możemy się dostać praktyczne do każdego miejsca w Europie. Teoretycznie, bo często trudno jest o bezpośredni lot. Droga do Kazania będzie wiodła przez Moskwę. Tam poczekamy około 5 godzin, zmieniamy czas i lecimy z Moskwy do Kazania. Na miejscu mamy sprawdzony hotel, jesteśmy w kontakcie z drużyną Dynama. Wiadomo, lecąc do Rosji potrzebujemy też wizy, więc to kolejna formalność do spełnienia. - Zaraz po sobotnim meczu z Developresem, około 4 rano w niedzielę, ruszamy do Rumy. Co czeka nas w podróży? - Jeszcze za czasów pracy w poprzednim klubie, praktycznie co roku losowaliśmy zespół z Belgradu. Planowanie podróży do Rumy zaczęliśmy od znalezienia bezpośredniego lotu. Nie jest to aż tak łatwe, ponieważ to popularny kierunek i zarezerwowanie miejsca dla dużej grupy jest wyzwaniem. Z Belgradu do Rumy jest niecała godzina autokarem. Ruma to małe miasteczko, około 30 tysięcy mieszkańców. Do wyboru mamy w zasadzie jeden hotel, znajduje się zaraz obok hali, więc podróż jest zaplanowana.  - Ale w Płowdiwie to ciebie chyba jeszcze nie było? - Nie ukrywam, musieliśmy sprawdzić, gdzie znajduje się ta miejscowość. Zaczęliśmy klasycznie, od Google Maps. Musieliśmy zobaczyć, gdzie to jest i z czym to się je. Miejsce w środkowej Bułgarii. Lotnisko jest, ale w sumie to nic tam nie lata. Czekają nas zapewne przesiadki, będziemy kierować się w kierunku Sofii. Dostać się do Sofii z Berlina wcale nie jest łatwo. Być może do samej Sofii trzeba będzie lecieć z dwoma przesiadkami. Rozmawialiśmy z Przemkiem Kawką i Łukaszem Filipeckim, którzy pracowali kiedyś w Dąbrowie i lecieli do Bułgarii. Lecieli tam z dwoma przesiadkami, a resztę podróży odbyli autokarem. Czeka nas trochę gimnastyki, ale na pewno damy radę. Trzeba to jak najlepiej zgrać, bo przecież Liga Mistrzyń jest w środku tygodnia, nie możemy tracić czasu na źle rozplanowane podróże pomiędzy kolejkami ligowymi. - Zaczynamy od wyjazdu, potem gramy 2 mecze u siebie. To dobry układ z punktu widzenia organizacji? - Tak, bo mamy komfort organizacji podróży do Rosji. Po meczu w Serbii gramy 2 razy u siebie, więc będzie czas na spokojne przygotowanie wiz i załatwienie formalności. Moja rola jest taka, aby zaplanować podróże, ale również logistykę. Musimy zgrać wszystko z treningami i meczami LSK.