UA-73329122-1
START WIADOMOŚCI PIŁKA NOŻNA PIŁKA RĘCZNA KOSZYKÓWKA HOKEJ NA LODZIE INNE SPORTY SPORTY WALKI KONTAKT sportowy-poznan.pl sportowy Poznań w moim obiektywie

LECH POZNAŃ

PIŁKA

LECH POZNAŃ RELACJE POMECZOWE 
Więcej zdjęć - polub mnie
źródło zdjęcia Lech Poznań
zobacz więcej zdjęć
źródło/www.lechpoznan.pl tekst  Mateusz Szymandera zdjęcia Elżbieta Skowron 26.11.2017r     Lech Poznań - Wisła Płock 2:1 Lech Poznań wygrał w meczu 17. kolejki ekstraklasy z Wisłą Płock 2:1. Bramki dla lechitów zdobywali Maciej Makuszewski i Christian Gytkjaer. Już od początku starcia kontrolę nad przebiegiem gry przejęli lechici, a w 13. minucie stworzyli sobie pierwszą sytuację bramkową. Makuszewski zbiegł do środka pola i oddał strzał na bramkę Kiełpina, który jeszcze odbił piłkę jednak na tyle słabo, że ta wpadła do bramki i Lech objął prowadzenie. Siedem minut później mogło być 2:0. Makuszewski zagrał do Gumnego, który dośrodkował piłkę w szesnastkę. Tam najlepiej zachował się Jevtić, ale jego strzał poleciał nad poprzeczką. Poznaniacy dłużej utrzymywali się przy piłce, ale musieli uważać na akcje rywali. W 28. minucie ci byli blisko zdobycia wyrównującej bramki. Stilić uderzył z wolnego, piłka odbiła się od jednego z lechitów, a futbolówkę zmierzającą do bramki z trudem odbił Putnocky. Po chwili podanie w uliczkę Gajosa na gola mógł zamienić Gytkjaer. Napastnik Lecha oddał strzał z ostrego kąta, ale piłkę zablokował Kiełpin. Coraz odważniej akcje ofensywne konstruowała jednak Wisła, która doprowadziła do wyrównania w 36. minucie. Ładną akcję zapoczątkowało podanie do Vareli, który wbiegając w szesnastkę wycofał ją do Kante. Zawodnik gości zamiast uderzyć podał do lepiej ustawionego Stilicia, który strzałem między nogami pokonał Putnockiego. Lech na to trafienie zdołał odpowiedzieć w ostatniej minucie pierwszej połowy, gdy błąd Urygi wykorzystał Gytkjaer. Duńczyk z dwóch metrów oddał strzał i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po zmianie stron lechitom zależało na uspokojeniu gry. O to jednak nie było łatwo, bo goście po stracie bramki chcieli ponownie doprowadzić do wyrównania. Mieli jednak problem z zaskoczeniem dobrze ustawionej defensywy Kolejorza. Nie pomagały w tym także stałe fragmenty gry, takie jak ten wykonywany przez Furmana w 57. minucie rzut wolny czy rzut rożny, który pomocnik Wisły wykonywał dwie minuty później. Poznaniacy liczyli z kolei na kontrataki. Starali się szybko zaczynać swoje akcje ofensywne po przechwycie piłki. Długo jednak im się to nie udawało, a gdy już dobrze inicjowali akcje to brakowało w ich grze dokładności, szczególnie na połowie rywala. Dobrą szansę na gola miała natomiast Wisła, gdy Kante oddał mocny strzał na bramkę. Ten jednak nie zaskoczył słowackiego bramkarza, który bez problemów złapał piłkę. Była to jedna z nielicznych akcji gości, która po przerwie mogła zaskoczyć bramkarza Lecha. Gdy wydawało się, że w ostatnich minutach to Wisła rzuci się do odrabiania strat i to ona będzie miała przewagę, to swoje sytuacje wykreował Lech. W 79. minucie efektowną akcję przeprowadził Radut, który minął dwóch rywali i wbiegł w pole karne. W kluczowym momencie nie udało mu się zagrać dokładnej piłki. Swoje szanse miałą też Wisła, która kilka razy dośrodkowywał piłkę w szesnastkę. Tam jednak czujny był Putnocky. W odpowiedzi piłkę w pole karne wrzucił Barkorth, ale zbyt mocny, by Rakels oddał strzał głową. To trafienie nie było jednak konieczne do odniesienia zwycięstwa. Lech utrzymał uzyskane przed przerwą prowadzenie i zwyciężył po pięciu meczach przerwy. LECH POZNAŃ - WISŁA PŁOCK 2:1 (2:1) Bramki: Makuszewski (13), Gytkjaer (45) - Stilić (36) Żółe kartki: Radut - Stefańczyk, Furman Lech Poznań: Matus Putnocky - Robert Gumny, Emir Dilaver, Rafał Janicki, Volodymyr Kostevych - Maciej Gajos, Łukasz Trałka, Mihai Radut (84. Nicklas Barkroth) - Maciej Makuszewski, Christian Gytkjaer (61. Nicki Bille (71. Deniss Rakels)), Darko Jevtić Wisła Płock: Seweryn Kiełpin - Cezary Stefańczyk, Alan Uryga, Adam Dźwigała, Kamil Sylwestrzak (87. Jakub Łukowski) - Dominik Furman, Damian Szymańki - Giorgi Merebashvili, Semir Stilić (81. Kamil Biliński), Nico Valera (70. Konrad Michalak) - Jose Kante Widzów: 13 587
źródło/www.lechpoznan.pl tekst  Mateusz Szymandera zdjęcia Irek Pindral  11.12.2017r Lech Poznań - Cracovia 1:0 Lech Poznań pokonał w niedzielę przy Bułgarskiej w meczu 19. kolejki Lotto Ekstraklasy Cracovię 1:0. Po ósmym zwycięstwie w tym sezonie Kolejorz awansował na czwartą pozycję w ligowej tabeli. Już w 3. minucie starcia Kolejorza z Cracovią sędziujący Mariusz Złotek musiał posiłkować się systemem wideoweryfikacji. Ten pomógł unieważnić trafienie kapitana „Pasów”, Krzysztofa Piątka. Arbiter uznał, że napastnik gości faulował przed zdobyciem gola stopera niebiesko-białych, Emira Dilavera. Ta sytuacja stanowiła sygnał ostrzegawczy dla zawodników prowadzonych w niedzielnym pojedynku przez trenera Rene Pomsa. W pierwszym kwadransie inicjatywa należała jednak do przyjezdnych, którzy często gościli pod polem karnym Lecha. Gospodarze swoją pierwszą okazję mieli w 17. minucie, kiedy na uderzenie zza „szesnastki” zdecydował się pomocnik Darko Jevtić. Niecałe 60 sekund później z tego samego miejsca Grzegorza Sandomierskiego zaskoczyć próbował skrzydłowy Maciej Makuszewski. Oba te strzały nie bez problemów golkiper Cracovii zdołał wybić poza linię końcową. Niedługo potem „Maki” musiał opuścić murawę na skutek nieszczęśliwie doznanego urazu, w jego miejsce zameldował się Szwed, Nicklas Barkroth. Po pół godzinie gry piłka drugi raz znalazła się w bramce niebiesko-białych. Tym razem gol dla drużyny szkoleniowca Michała Probierza nie został uznany z powodu pozycji spalonej, na której znajdował się w momencie uderzenia Piątek. Na siedem minut przed przerwą to Lech objął prowadzenie. Z rzutu rożnego precyzyjnie dośrodkował Jevtić, a mocnym uderzeniem głową popisał się Dilaver. To była debiutancka bramka w barwach Kolejorza w wykonaniu Bośniaka. Po chwili mogło być już 2:0, ale trafienie kapitana Macieja Gajosa zostało unieważnione z powodu pozycji spalonej, na której znajdował się w tej sytuacji jeden z jego kolegów. Po powrocie na boisko z szatni lechici przystąpili do zdecydowanych ataków. Już niecałe pięć minut po wznowieniu gry groźnie uderzał Jevtić, ale jego próbę zablokował jeden z obrońców „Pasów”. Piłkarze Dumy Wielkopolski starali się kontrolować boiskowe wydarzenia i udawało im się długimi fragmentami drugiej połowy nie dopuszczać Cracovii do kreowania okazji pod własną bramką. Swoich szans upatrywali z kolei w szybkich przejściach z obrony do ofensywy. Piłka raz za razem znajdowała się po dobrych centrach w polu bramkowym Sandomierskiego, ale w żadnym z takich przypadków gospodarze nie potrafili podwyższyć prowadzenia. W końcowych minutach przyjezdni dążyli do wyrównania, ale niebiesko-biali nie pozwalali im na zbyt wiele, pewnie utrzymując korzystny wynik. W 84. minucie po krótkim rozegraniu rzutu rożnego sprytnie w krótki róg strzelał Jevtić, ale pomylił się nieznacznie. Ten sam zawodnik chciał zapisać trafienie na swoim koncie trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem, ale czujny w tej sytuacji pozostał Sandomierski. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i Kolejorz zanotował tym samym swoją ósmą wygraną w tych rozgrywkach Lotto Ekstraklasy. Lech Poznań – Cracovia 1:0 (1:0) Bramki: Dilaver (38) Żółte kartki: Trałka, Aziz Tetteh - Wdowiak, Fink Lech Poznań: Matus Putnocky – Robert Gumny, Rafał Janicki, Emir Dilaver, Volodymyr Kostevych – Łukasz Trałka, Maciej Gajos (46. Abdul Aziz Tetteh) – Mihai Radut, Darko Jevtić, Maciej Makuszewski (28. Nicklas Barkroth)– Chritian Gytkjaer (80. Deniss Rakels) Cracovia: Grzegorz Sandomierski – Matic Fink, Michał Helik, Piotr Malarczyk, Kamil Pestka – Adam Deja, Szymon Drewniak – Jakub Wójcicki (59. Mateusz Wdowiak), Javier Hernandez (54. Mateusz Szczepaniak), Jaroslav Mihalik (72. Diego Gustavo Ferraresso) – Krzysztof Piątek Widzów: 20 692